09. – „Ciepłe ciała” Isaac Marion

Posted: 2 stycznia 2012 in Recenzje
Tagi: , , , ,

Tytuł: „Ciepłe ciała”

Autor:  Isaac Marion

Wydawnictwo: Replika

Liczba stron: 307

Ocena: 7/10

„Zaraza. Klątwa. Tak potężna, tak wygłodniała i tak głęboko wrośnięta w nasze dusze, że nie zadowala się już czekaniem na śmierć.Teraz po prostu sięga i bierze to, czego chce.”   [„Ciepłe ciała”]

Zombie (żywy trup, umarlak) – fikcyjna nieumarła istota popularna szczególnie w horrorach. Słowo zombie pochodzi prawdopodobnie od afrykańskiego zumbi (fetysz w języku kikongo) lub od nzambi (bóg w języku kimbundu)”   [Wikipedia]

Na samym wstępie muszę wspomnieć o tym, że z tym tytułem spotykałam się na wielu blogach i na równie wielu stronach poświęconych książkom. Pozycja ta zdobyła naprawdę bardzo dużo pozytywnych opinii, więc i ja – kierowana ciekawością – zamówiłam tę książeczkę i czekałam z niecierpliwością na przesyłkę. Gdy tylko trafiła w moje ręce nie została z nich wypuszczona dopóki nie dotrwałam do końca. Tak, dotrwać to najlepsze określenie. I zaraz wyjaśnię dlaczego.

O samym autorze mogę napisać niewiele. Jak mówi obwoluta na okładce, Isaac Marion urodził się w 1981 roku, na północnym zachodzie stanu Waszyngton, gdzie mieszka po dziś dzień. Zanim stworzył „Ciepłe ciała” – które są zresztą jego debiutem – wykonywał wiele różnych zawodów, m.in. pracował z dziećmi w rodzinach zastępczych.

Historia opisana w książce jest dość oryginalna. Głównym bohaterem bowiem jest R. R nie jest człowiekiem, ponieważ jest… zombie. R. nie pamięta jak ma dokładnie na  imię, nie pamięta skąd się wziął, jak umarł. Nie posiada wspomnień, ale została mu jakaś cząstka uczuć, które stara się w sobie pielęgnować. Mieszka w raz z innymi zombie na opustoszałym lotnisku, gdzie stary samolot jest jego mieszkaniem. Żadne z zombie nie pamięta w jaki sposób stały się tym, czym są; nie wiedzą skąd się wzięły ani dlaczego są chodzącymi Martwymi. Jednak i Martwi muszą w jakiś sposób utrzymywać swoją egzystencję, a do tego potrzebni są im Żywi, na których polują w opuszczonych i zniszczonych miastach. Dla zombie zjadanie żywych to nie tylko pozbywanie się ssącego, nieprzyjemnego uczucia z żołądków, ale również wchłanianie, smakowanie ich wspomnień, życia, tego co przeżyli i kim byli. To właściwie jeden z niewielu sposobów na to, aby zombie mogły sobie przypomnieć o zwykłych rzeczach, o szczęściu, smutku lub o bardziej przyziemnych rzeczach np. o tym jak smakują truskawki albo hot-dogi, jak to jest czuć zimno czy łzy napływające do oczu. Podczas jednej z wypraw do miasta, R. zjada mózg Perry’ego, młodego i zakochanego w swojej dziewczynie, Julie, chłopaka. Gdy R. smakuje swój łup, inne zombie próbują zabić Julie, ale R. – sam zaskoczony swoją postawą – ratuje nastolatkę i zapewnia jej bezpieczeństwo, zabierając ze sobą na lotnisko. Julie w końcu zaczyna akceptować swojego wybawcę, a R. odkrywa w sobie nowe uczucia. Znajomość tej dwójki zmienia diametralnie wszystko, świat żywych, ale również świat umarłych. Pytanie tylko czy oba te światy zgadzają się na nadchodzące zmiany?

Muszę przyznać, że początkowo byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona do tej lektury, ale z biegiem czasu i akcji zmieniłam trochę zdanie.

Książka wydaje się napisana językiem dość przyjaznym, nie wymagającym większego skupienia nad znaczeniem poszczególnych zdań bądź akcji. Brak też jest – jak dla mnie – zbędnych i niepotrzebnych opisów otoczenia i miasta (choć w książce niejako post-apokaliptycznej taki opis mógłby być plusem), można rzec, że opisy są wręcz powściągliwe. Stan ten zmienia się trochę po tym, jak R. spotyka Julie i muszę przyznać, że nie wpływa to dobrze na odbiór książki. W pewnym momencie wewnętrzny monolog głównego bohatera staje się wręcz męczący, ale na całe szczęście po chwili czytelnik może odpocząć trochę od skołowanych myśli zombie, dzięki przyspieszającej akcji. Tak, o samej akcji mogę powiedzieć jedno – leniwa. Ale to w żaden sposób mi nie przeszkadzało, ponieważ tempo akcji było idealnie dostosowane do zmian jakie zachodziły nie tylko w bohaterach, ale również w nowym świecie. Bardzo zaciekawił mnie również pomysł z poznawaniem myśli Perry’ego – R. bardzo często rozmawiał ze zmarłym chłopakiem w swoich myślach. Dzięki temu zabiegowi czytelnikowi wydaje się, że poznał nastolatka w miarę dobrze, mimo żę Perry ginie niemal na samym początku powieści. Co również odebrałam jako plus całej książki, to interesujące rysunki anatomiczne dłoni, głowy, stóp i innych części ciała, zapowiadające kolejny rozdział.

Co do bohaterów, to mogę śmiało stwierdzić, że początkowo spodziewałam się wielkiego romansu, rodem z sagi „Zmierzch”. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że uczucie przedstawione w książce jest delikatne, prawie nieuchwytne, a jednak bardzo ważne. Zarówno dla R. i Julie, jak i dla całego świata.

R. to oczywiście zombie, a jak wiemy z filmów i innych nośników informacji – zombie najczęściej,kiedy nie zajmują się zjadaniem ludzkim organów, kołyszą się z nogi na nogę, chodzą w kółko, zawodzą głośno i żałośnie i wodzą dookoła błędnym wzrokiem. Większość z tych czynności robią też zombie w „Ciepłych ciałach”, jednak R., kiedy nie jest pochłonięty chodzeniem w kółko, słucha Franka Sinatry czy Beatlesów, od czasu do czasu próbuje snuć filozoficzne monologi. Tak, śmiem twierdzić, że to zombie-oryginał. Bo R. to, gdzieś w głębi duszy, delikatny, czuły i pamiętający o swoim człowieczeństwie mężczyzna. Idąc tym tropem być może właśnie dlatego to on poczuwa się do zmiany tego, jaki stał się świat i jakie on sam zajmuje w nim miejsce. R. buntuje się przeciw swojej naturze, chce znów być żywy, chociaż pragnienie to dopiero zaczyna w nim powoli kiełkować.

Z drugiej strony mamy Julie. Młodą buntowniczkę, uratowaną przez zombie. Nastolatka wydaje się być jedynym żywym elementem książki, jak i świata, ukazanego czytelnikowi. Wydawać by się mogło, że tylko ona ma jeszcze nadzieję, na zwalczenie zarazy, która pozwala umarłym powstać z grobów i jako jedyna nie poddaje się i nie czeka, ukryta w miejskim schronie. Spotkanie z R. jest dla niej czymś nowym. Nauczona walczyć z zombie z całych sił, nagle odnajduje w nim przyjaciela. Wydaje mi się, że gdyby nie upór tej dwójki i wpływ Julie na R., to być może nic nigdy nie drgnęłoby w tym mrocznym świecie.

Ważnym problemem poruszonym w całej książce jest człowieczeństwo i to, do czego ono zobowiązuje. Autor nie opisuje wprost skąd wzięły się zombie i cała „zaraza”, ale możemy wyczuć, że głównym sprawcą całego nieszczęścia jest właśnie człowiek. Oto, zdaje się mówić autor, do czego doprowadzi ludzi pycha, nienawiść, kult pieniądza, zazdrość, chciwość, gniew i bezwzględność. Oto, jakie poniesiemy konsekwencje. Pisarz doskonale oddaje stan rzeczy, a jednocześnie pokazuje nam bardzo dokładnie z czym przyjdzie nam żyć, jeśli nasze postępowanie nie ulegnie zmianie lub poprawie. Z drugiej strony książka mówi o tym, aby korzystać z życia i nie czekać bezczynnie na „lepsze jutro”, które przecież wcale może nie nadejść, jeśli sami nie weźmiemy spraw w swoje ręce.

Z jednej strony książka naprawdę mi się spodobała, głównie za sprawą R. właśnie. Jak na zombie jest wielką indywidualnością, postacią oryginalną i nietuzinkową. Polubiłam jego powściągliwe wzruszanie ramionami i to, w jaki sposób przeżywał wszystkie spotkania z Julie i Perrym. Natomiast minusem, jak już wspomniałam, są niekiedy męczące monologi i leniwa, powolna akcja, która nabiera prędkości dopiero pod koniec. Poza tym wizja romansu między zombie a normalną nastolatką mimo wszystko nie przemawia do mnie specjalnie.

Nie mniej jednak poleca tę książkę wszystkim, którzy są ciekawi połączenia dwóch, odmiennych od siebie światów. Jest to książka oryginalna i mogę śmiało powiedzieć, że nie spotkałam się do tej pory z niczym podobnym. A jeśli ktoś by pytał – chętnie zrezygnuję z wszelkich wampirów i wilkołaków na rzecz jednego, wzruszającego ramionami R.

A dla fanów zombie: pozostając w temacie, przypomniałam sobie wszystkie filmy jakie dotychczas oglądałam, których głównymi bohaterami były zombie i muszę przyznać, że chyba mój obraz zombie odbiega delikatnie od tych np. w „Świcie żywych trupów”. A to taka gratka dla fanów współczesnych zombie – znacie tego pana?

Aha, chciałam też napisać, że trwają prace nad filmem opartym na „Ciepłych ciałach”, który to ukarze się już w roku 2012. Zamierzacie oglądać i porównać film z książką?

Reklamy
Komentarze
  1. kasandra_85 pisze:

    Książkę czytałam i muszę przyznać, że przypadła mi do gustu. Dość oryginalna, ale ja właśnie takie lubię. Ciekawi mnie też film, więc na pewno obejrzę:)
    Pozdrawiam!!

  2. Klaudia pisze:

    To już druga recenzja tej książki, którą czytam i być może się na nią skuszę. Jak na razie jeszcze się zastanawiam ;]

  3. Iliana pisze:

    Nie jestem przekonana. Kocham wampiry, wilkołaki, elfy i wszystkie i tym podobne osobniki, ale akurat zombi mi się bardzo nie podobają. A jeszcze jak sobie wyobrażę romans człowieka z zombi, mam przed oczami niezbyt miły obraz, związany z nekrofilią :/ Ja i mój dziwny umysł 😀 Książki nie przeczytam, pomimo znakomicie napisanej recenzji 🙂

  4. Iliana pisze:

    O i widzisz? Nie lubię zombie i to widać we wcześniejszym komentarzu, źle napisałam wyraz „zombie” 🙂 Dwukrotnie… Wybacz 😀

  5. Miravelle pisze:

    „Ciepłe ciała” intrygują mnie od bardzo dawna. Ty mnie zaciekawiłaś do nich jeszcze bardziej;) Muszę je przeczytać.

  6. bluszczyk pisze:

    Kasandra_85 – o tak, mnie też ciekawi film i nie mogę się doczekać kiedy w końcu będę mogła porównać go do książki 🙂

    Klaudia – polecam tę książkę, choć ja spodziewałam się po niej czegoś więcej; w każdym razie myślę, że spodoba ci się, jeśli jesteś fanką paranormal romance 🙂

    Iliana – o, mogę powiedzieć to samo, choć wampiry już mi się przejadły. ale wiesz, to połączenie zombie i człowieka nie jest takie złe, jest, hm…. delikatne i subtelne. książkę fajnie się czyta (mimo paru minusów) a ten związek paranormalny nie jest taki zły 🙂 a zombi napisałaś dobrze, hehe, to takie spolszczenie 🙂 pozdrawiam!

  7. bluszczyk pisze:

    Miravelle – cieszę się, że cię zachęciłam do tej lektury. nie pozostaje mi więc nic innego jak życzyć ci mile spędzonego nad nią czasu :))

  8. makiwara pisze:

    Ja zombie polubiłam po „28 dniach później” – choć to raczej ich namiastka (swoją drogą: mimo że wcześniejsze filmy Boyle’a są najlepsze, ten nie odbiega niczym od poziomu; niezła muzyka w bonusie).
    Powieść wydaje mi się nieco symplistyczna, ale prawdopodobnie sięgnę. Lubię weekendowe odmóżdżanie!

  9. Larysa pisze:

    Czytałam już wiele recenzji na temat tej książki i muszę przyznać, że wypadałoby wreszcie po nią sięgnąć:)

  10. She pisze:

    Tak sobie myślę zawsze przy okazji fantastycznych tytułów, że realny świat jest równie przerażający i zagmatwany. Dlaczego więc szukamy zastępników takiej natury jak postacie z bajek? Nie wiem… ale ciekawe co chce ukryć autor 🙂

  11. miqaisonfire pisze:

    Nie czytałam tej książki, ale bardzo ciekawie ją opisałaś w recenzji, także będę miała ją na uwadze!

  12. makiwara pisze:

    Na Tramwaj poluję od jakiegoś już czasu, choć boję się rozczarowania panem Brando.

  13. Blair pisze:

    Książka cały czas do mnie wraca i nie daje o sobie zapomnieć. Chyba w końcu będę musiała się na nią skusić. Od początku moją uwagę przyciągnęła ciekawa fabuła 🙂

  14. cyrysia pisze:

    Bardzo szczegółowa, zachęcająca recenzja, która spowodowała, że mam ogromna chęć poznać bliżej ,,Ciepłe ciała”, więc muszę już teraz rozpocząć poszukiwania.

  15. Mery pisze:

    Jakoś nie ciągnie mnie do książki ani filmu…

  16. Dosiak pisze:

    Mnie urzekła ta książka. Można ją potraktować jako oryginalną historię miłośną, opowieść fantastyczną lub metaforę człowieczeństwa. Nie mogę doczekać się ekranizacji, chociaż mam pewne obawy, co do jej powodzenia. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s