07. – „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell

Posted: 28 grudnia 2011 in Recenzje
Tagi: , , , ,

Tytuł: „Przeminęło z wiatrem”

Autor: Margaret Mitchell

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 879

Ocena: 10+/10

„Świat cały nie zdoła nas pokonać, gubimy się jednak sami przez zbyt mocne pragnienie rzeczy, których już nie posiadamy – i przez zbyt uporczywe życie wspomnieniami”

[babcia Fontaine]

Parą lat temu, przeskakując pilotem po kanałach telewizyjnych natrafiłam na film, który na długo utknął mi w pamięci, a dewiza głównej bohaterki została przeze mnie niejako zaadoptowana. Historia taka bardzo mnie wciągnęła, że pamiętałam ją latami, nie zdając sobie sprawy z tego, że film powstał w oparciu o książkę! Pewnego dnia jednak natknęłam się na opasły tom w lokalnej bibliotece i wtedy właśnie pierwszy raz usłyszałam o Margaret Mitchell.

Ta, nagrodzona Nagrodą Pulitzera, pisarka urodziła się 8 listopada 1900 roku w Atlancie, gdzie przebywała aż do swojej śmierci. Dwukrotna mężatka, kobieta wykształcona. Pisarstwem zajęła się, gdy choroba przykuła ją do łóżka. Jej najsławniejsza powieść „Przeminęło z wiatrem” powstawała w ciągu dziesięciu lat, a wydana została w roku 1936. W tym samym roku pisarka sprzedała prawa do sfilmowania swojego dzieła za 50 000 dolarów. W późniejszych latach zajmowała się głównie akcjami charytatywnymi, zaangażowała się w ruch afro-amerykański na rzecz praw czarnych w Atlancie, pomagała podczas II wojny światowej w różnych szpitalach. Zginęła 11 sierpnia 1949 roku, potrącona przez pijanego taksówkarza. Muszę przyznać, że nigdy nie żałowałam bardziej niczyjej śmierci, niż właśnie Margaret Mitchell, gdyż mogła stworzyć kolejne, równie wciągające i cudowne powieści.

Historia zaczyna się w roku 1861. Scarlett O’Hara jest dumną i rozpieszczoną córką Geralda i Ellen O’Hara, plantatorów z Georgii. Dziewczyna, choć zdaje się być flirciarą, której sprawia przyjemność odbijanie narzeczonych innym pannom, potajemnie kocha Ashleya Wilkesa. W skutek pewnych zdarzeń dowiaduje się nagle, że jest on zaręczony ze swoją kuzynką, Melanią Hamilton. Na przekór wszystkim, nie mogąc opanować zazdrości i wściekłości, wychodzi za brata Melanii, by po krótkim czasie zostać wdową. W tym samym czasie wybucha wojna secesyjna, która zmusza główną bohaterkę do przeprowadzenia się do Atlanty, gdzie spotyka dawnego znajomego, Rhetta Butlera, z którym flirtuje mimo tego, że darzy go nienawiścią a zarazem sympatią. Wkrótce wojna wybucha na dobre, a mieszkańcy Południa zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że dla nich wojna jest przegrana. Tracą swoje majątki, słowo Konfederatów przestaje się liczyć, niewolnictwo zostaje zniesione. Po zderzeniu z nowym porządkiem, po doznaniu biedy i zimna, Scarlett obiecuje sobie, że jej głównym celem od tej pory jest ratowanie Tary, rodzinnego majątku i że dla tej sprawy gotowa jest poświęcić wszystko – honor, przyjaźń, dumę, a nawet miłość. Od tej chwili podążamy za losami Scarlett i jej bliskich, jesteśmy też światkami tego, jak zmienia się jej uczucie do Ashleya, Melanii, a przede wszystkim do Rhetta.

Z ręką na sercu mogę przyznać, że „Przeminęło z wiatrem” to najlepsza powieść jaką dane mi było czytać. Jestem zupełnie zauroczona nie tylko losami Scarlett, ale historią wojny secesyjnej i przemian jakie zaszły w Ameryce.przekonałam się na własnej skórze, że książka ta to nie tylko najpiękniejsza historia miłosna wszech czasów, ale również wspaniale opisane losy Południa, jej mieszkańców, zwyczajów tam panujących, kwestii niewolnictwa czy choćby sposobu życia w tamtych czasach. Ponadto jest to prawdziwa uczta dla tych, którzy podziwiają kunszt pisarki najwyższych lotów, co mogę z pewnością powiedzieć na temat talentu Margaret Mitchell.

Język książki jest przystępny, przyjazny, bez zbędnych – często psujących harmonię utworu – upiększeń czy udziwnień. Historia płynie gładko, jest spójna, a zdarzenia są tak rzeczywiste i – wydawać by się mogło- bliskie naszym czasom, że wydajemy się wręcz wciągnięci w ich wir. Postaci, które wykreowała pisarka są wyraziste, żywe, pochłaniające całą naszą uwagę. W dodatku wywołują bardzo silne uczucia-  od nienawiści, po miłość i współczucie. W tym wszystkim nie mogło zabraknąć opisów wojny, relacji zdawanych z sytuacji wynikającej z danych wydarzeń. Czytelnik zostaje rzucony w centrum akcji, jest świadkiem sporu między Północą a Południem, między poglądy dotyczące niewolnictwa.

„Mechanizm każdego człowieka działa inaczej”

[Will]

Wydaje mi się, że głównym atutem książki są jej bohaterowie. Scarlett O’Harę poznajemy na samym wstępie i jesteśmy świadkami, tego co dzieje się z bohaterką w ciągu całej powieści. Początkowo jawi się jako dziewczę puste, ale zarazem inteligentne, o wielkim temperamencie; jej życiową dewizą są słowa „Pomyślę o tym jutro; juro będę się tym martwić”. Od początku zdajemy sobie sprawę, że Scarlett nie potrafi  podporządkować się ogólnie przyjętym zasadom, buntuje się, staje się „czarną owcą” towarzystwa, choć nikt z dobrze wychowanych przyjaciół nie mówi tego wprost. Scarlett jest z pewnością bohaterką o bardzo ludzkich cechach, jednocześnie jest tak daleko od bycia ideałem jak to tylko jest możliwe. Można powiedzieć, że próżność długo jest jej znakiem rozpoznawczym. Próżna, nieczuła,skłonna do wybuchów gniewu, zarozumiała, uparta, chwytająca życie takim jakie jest – tak można opisać Scarlett. Mimo że zawsze chciała być podobna do matki, kobiety spokojnej, dobrej i ułożonej, zdaje się, że z każdym dniem się od tego wizerunku oddala.

Zaskoczeniem może być fakt, że dziewczyna o tak porywczym charakterze zakochuje się w Ashleyu, mężczyźnie ciągle bujającym w obłokach, nieobecnym, spokojnym i ułożonym. prawda jest jednak taka, że bohaterka zupełnie nie rozumiała Wilkesa i dlatego przypisywała mu cechy, które chciała w nim widzieć, tworząc w ten sposób swój ideał, niestety nie istniejący w rzeczywistości. Odrzucona przez – jak jej się długo wydawało – miłość swojego życia, godzi się na małżeństwo z Charliem Hamiltonem, bratem narzeczonej Ashleya. Nie trzeba chyba wspominać jak bardzo Scarlett nienawidzi zarówno Charlesa, jak i Melanii. Nie dane jest jej „cieszyć się” małżeństwem długo – Charlie ginie na wojnie, pozostawiając po sobie wspomnienie w postaci synka, Wade’a. Wydaje mi się, że właśnie w tym momencie całe życie głównej bohaterki zaczyna się zmieniać. Wyjeżdża do Atlanty i wraz ze swoim małym synkiem zamieszkuje z Melanią i ciotką Pitty. Tam też spotyka po raz kolejny Rhetta Butlera, przemytnika i podrywacza. Po wielu perypetiach, po przeżytym ataku wojsk na Atlantę, Scarlett i Mela uciekają do domu, do Tary. Główna bohaterka zmuszona przez okoliczności, przez biedę, której smak poznała, ponownie wychodzi za mąż, oczywiście bez miłości, za to zyskując fortunę. Ciężko pracując powiększa  swój majątek, do momentu gdy traci drugiego męża. Wtedy właśnie godzi się na propozycję Rhetta – wychodzi za mąż po raz trzeci, teraz za kapitana Butlera.

Przyglądając się Scarlett, mogę przyznać, że jest to zdecydowanie jedna z tych bohaterek, które na długo zostają w pamięci. Mimo swoich wad zyskała moją miłość, pokochałam ją zupełnie, z całym inwentarzem cech jej charakteru. Z jednej strony wydaje mi się, że jest ona osobą bardzo się ode mnie różniącą, z drugiej zaś wydaje mi się, że jesteśmy do siebie bardziej podobne niż początkowo myślałam.

Scarlett działa na czytelnika w wyjątkowy sposób. Oto z jednej strony mamy denerwującą młodą kobietę, której wyborów często nie mogłam zrozumieć. Odpychało mnie to, jak traktowała swojego synka, Wade’a (był dla niej tak mało ważny, że prawie zapomniała o nim, uciekając przed Jankesami z Tary). Nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie lubiła swoich sióstr, dlaczego nie potrafiła dostrzec kochającego ją serca Meli, dlaczego raniła tyle bliskich jej osób. Z drugiej strony rozumiem doskonale, że bieda i strach przed utratą tego, co dla niej najważniejsze – Tary, popychały ją do rzeczy wręcz niemożliwych. Podziwiałam ją za to, że potrafi iść przez życie z siłą, z podniesionym czołem, że zawsze walczy o swoje. Pokochałam w niej to, że za każdym razem gdy zdawało mi się, iż Scarlett się zmieniła, nagle pach! – ona znów postępowała „po swojemu”. Z przyjemnością obserwowałam bardzo powolny proces przemiany, która w niej zachodziła i kiełkowaniu miłości do Rhetta, z której istnienia bardzo długo sobie nie zdawała sprawy. Mogłabym długo opisywać Scarlett O’Harę, ale nic, żadne słowa nie oddadzą tego, jak wyjątkową postacią jest.

Jednocześnie sądzę, że na dużą uwagę zasługują również Melania, Ashley i Rhett. Melę pokochałam już na samym początku, wydawała się słodkim, spokojnym, słabym stworzeniem. Nagle jednak, w obliczu zagrożenia, okazuje się, że to właśnie Mela jest najsilniejsza, że to ona jest podporą wszystkich rodzin konfederatów, że jest podporą Scarlett, o której ta druga nie zdawała sobie sprawy bardzo długo. Melania kocha Scarlett prawdziwym, gorącym uczuciem, takim samym, jakim darzy swojego męża Ashleya. Z pozoru wydaje się osobą delikatną i słabą, ale w rzeczywistości jest odważna, dumna, a jej siłą i bronią jest miłość. Miłość tak czysta, że zasługująca niemalże na cześć. „Teraz, patrząc ze smutkiem w przeszłość, Scarlett zrozumiała, że Melania zawsze stała u jej boku z szablą w dłoni, nieodstępna jak cień, kochająca ją, walcząca za nią ze ślepym, namiętnym oddaniem, zwalczająca Jankesów, pożar, głód, biedę, opinię publiczną i nawet ukochaną rodzinę. Kiedy Scarlett zrozumiała, że miecz, który ją odgradzał od świata, został na zawsze złożony do pochwy, uczuła, że odpływa z niej odwaga i wiara w siebie.” – jak się okazuje, to nie miłość do Ashleya, ale miłość Melanii wzniecała w Scarlett odwagę, bunt przeciwko światu i chęć walki, wszystko zawierało się w niepozornej osóbce Melanii Hamilton, kroczącej za Scarlett niczym cień, anioł stróż. Scarlett natomiast za późno zrozumiała, że kocha Melę ponad życie. Moim zdaniem to właśnie Mela jest postacią najbardziej godną szacunku i podziwu. Prawdziwa dama, lojalna, dumna, szczęśliwa w tym co ma, bezgranicznie oddana bliskim.

Ashley Wilkes to urodzony dżentelmen, trzymający się kurczowo swoich czasów i nie potrafiący przystosować się do nowego porządku świata; najbezpieczniej czuje się w świecie swoich marzeń . Wydaj się być człowiekiem stworzonym do usługiwania damom, zarządzania wielkim majątkiem. Gdy go poznajemy jest człowiekiem spokojnym, bardziej niż wystawianie bali interesują go książki, podróże i filozofia, jednak z biegiem akcji i w skutek zmian, które zachodzą w jego otoczeniu, Ashley traci swój urok, zaczyna tracić również energię i wiarę. Wiarę w to, że kiedykolwiek przywyknie do nowych czasów, do nowego sposobu życia. Muszę przyznać,że Ashley Wilkes to dla mnie postać dość zaskakująca i odebrałam go pozytywnie. Spokojny, ustatkowany, jest zupełnym przeciwieństwem Scarlett, a mimo wszystko dziewczyna go pociąga, podziwia jej temperament i wolę walki, wolę życia. Długo nie potrafi przyznać się przed sobą, że pożąda jej i jednocześnie nie może się do niej zbliżyć, stawiając na pierwszym miejscu swoją dumę i kodeks honorowy. Dopiero po wielu latach z Melanią i Scarlett u boku, zaczyna rozumieć, że to nie miłość, że od samego początku kochał Melanię, że to Mela jest jego marzeniem. Bohater przechodzi wewnętrzną zmianę, jednak nie jest to zmiana na lepsze jak w przypadku Scarlett. Ashley nie potrafi unieść ciężaru jaki niesie ze sobą nowy porządek świata. Ashley Wilkes jest dokładnym odzwierciedleniem upadku Południa, dowodem na to, że tacy ludzie nie przetrwają.

Rhett Butler z kolei jest przeciwieństwem Ashleya. Notoryczny podrywacz, handlarz, przemytnik, swoim zachowaniem uwielbia szokować opinię publiczną i im bardziej jest ona zgorszona, tym bardziej Rhett zdaje się być zadowolony. Wyrachowany, pewny siebie i diabelnie inteligenty, posługujący się ironią i atakujący nią każdego, kto stanie na jego drodze. Jednocześnie dżentelmen, który potrafi oczarować wiele dam, w głębi duszy namiętny i zdolny do wielkich uczuć, o których niestety nie ma zwyczaju ani ochoty mówić. Wydawałoby się, że Rhett jest człowiekiem nieustraszonym, jednak okazuje się, że to uczucie do Scarlett jest jego główną obawą. Nie potrafi długo wyznać prawdy, w obawie przed manipulacją, ponieważ zdaje sobie sprawę z tego, że Scarlett szybko nauczyłaby się wykorzystywać jego uczucie. Ciągle stojący w cieniu Ashleya, nie potrafi pogodzić się z faktem, że miłość jego życia nie jest mu oddana i prawdopodobnie nigdy nie będzie; upokorzony i zgnębiony popada w coraz większy cynizm. Rhett to postać mądra, surowa, silna. Jego główną cechą zdaje się być szczerość. Szczerość, która była w tamtych czasach mało popularna, jeśli nie traktowana jako coś negatywnego. Mimo to Rhett był szczery do bólu i tę cechę cenił najbardziej w innych. Na pierwszym planie stawiał dobro bliskich, potrafił dla nich zrobić wszystko: zrezygnować z majątku, ze swoją złą reputacją, przestał nawet zionąć niechęcią do starych matron Konfederacji, po to tylko aby zapewnić dobrą przyszłość swojej ukochanej córeczce, Bonnie. Jedynie on zauważa i docenia Melanię, widzi to, jak wielką damą i dobrym człowiekiem jest. Butler walczył o przetrwanie swojej rodziny bardzo długo, nie poddał się, ale przegrał. I to właśnie jest tragiczne w tej postaci, bo wydaje mi się, że najciężej patrzeć na to jak tak silna osoba doznaje porażki i traci to, co kocha. Kiedy do Scarlett w końcu dociera fakt, że kocha Rhetta, nie Ashleya – jest już za późno, Rhett bowiem jest cieniem samego siebie, wrakiem, który nie chce dłużej tkwić dłużej w miejscu. Stracił zainteresowanie swoim bogactwem, kontaktami z innymi ludźmi, interesami, polityką, żoną. Słynne słowa, które wypowiada do Scarlett, gdy ta pyta co się z nią teraz stanie („Kochanie, nic mnie to nie obchodzi.”) są nie tylko odpowiedzią na jej pytanie, ale odnoszą się do całego życia Rhetta. Od teraz bohater chce odnaleźć spokój, aby znów móc stanąć na nogi.

Wielkim atutem książki jest też wątek wojny, dokładnie opisany. Powodem wojny jest wybór na prezydenta Lincolna. Południe nie ma zamiaru podporządkować się Północy, wybiera na prezydenta Jeffersona Davis’a, następnie atakuje Unię. Wojna rozpętuje się na dobre. Północ ma znaczną przewagę, widoczną od razu, jednak wszyscy Konfederaci są przekonani, że to Południe wygra wojnę. Dumni, zaślepieni pychą, nie widzą, że ich szanse są nikłe, zaciągają się do wojska, wciąż mówią tylko o Sprawie. Zdawać by się mogło, że wśród bohaterów tylko dwoje ludzi zna prawdę, Ashley i Rhett. Mimo to każdy z nich postępuje inaczej: Ashley wie, jak małe szanse ma Konfederacja, mimo to od razu zaciąga się do wojska, by ciężko walczyć za Sprawę; Rhett – uważa to za głupotę, zbija fortunę na handlu podczas wojny, śmiejąc się w twarz swoim sąsiadom, jednak w ostatnim roku walk również decyduje się iść na front.

Wojna zmienia zupełnie wszystko. Bogaci plantatorzy nagle tracą majątki, domy, niewolników. Kobiety są pozostawione same w domu, z dziećmi, gdy tymczasem mężczyźni walczą bądź dochodzą do siebie w szpitalach. Atlanta zostaje prawie zmieciona z powierzchni ziemi, po wojnie jednak znów szybko się odbudowuje. Dumni Południowcy są zmuszeni poddać się przed Jankesami i starają się wieść w miarę normalne życie, tęsknie wspominając dawne czasy. Z dużym szokiem spotyka się też decyzja o nadaniu niewolnikom wolności, czego czasem i sami zainteresowani wcale nie chcą przyjąć. Nagle okazuje się, że już nie są własnością swoich panów, że są wolni i mogą zrobić co tylko chcą, ale wydaje się, że nie bardzo wiedzą co. Północ „uwolniła” niewolników, po czym umyła ręce, pozostawiając ich samych sobie. Zdawać by się mogło, że dotychczas znany wszystkim świat stanął nagle na głowie.

Południe i jego zwyczaje, stara cywilizacja przeminęła z wiatrem.

Naprawdę polecam tę książkę serdecznie wszystkim. Przesłodzona historia? Kiepskie romansidło? Zdecydowanie nie, jest to książka idealna i dla ludzi, którzy cenią sobie książki przygodowe, i dla ludzi, którzy cenią sobie książki historyczne, a także dla tych, którzy lubią subtelne historie romantyczne. Bo właśnie taka jest ta książka – z jednej strony subtelna i delikatna, a z drugiej prawdziwa, rzeczywista. Myślę, że każdego prędzej czy później wciągną losy Scarlett, Rhetta, Meli i Ashleya i że każdy pokocha te wszystkie postaci tak bardzo, jak ja.

W końcu… jutro jest przecież nowy dzień

Reklamy
Komentarze
  1. Dwojra pisze:

    Wiele słyszałam o tej książce i jestem święcie przekonana, że chcę mieć ją w domowej bibliotece. Wiem też, że muszę ją przeczytać. Pytanie tylko – kiedy? Tyle jest doskonałych książek, a nas – czytelników, wbrew pozorom, tak mało. Recenzja oczywiście wspaniała, bo i książka genialna. Jestem ciekawa, czy może w nadchodzącym roku będzie mi dane ją przeczytać.

  2. kasandra_85 pisze:

    Od dawna mam tę książkę na liście priorytetowej, ale nigdzie nie mogę kupić jej w twardej oprawie. Po takiej recenzji muszę się chyba lepiej postarać, bo apetyt znacznie mi się wzmógł:)
    Pozdrawiam!!

  3. cyrysia pisze:

    Książki ,,Przeminęło z wiatrem” nie czytałam , ale za to oglądałam film i byłam pod naprawdę dużym wrażeniem, dlatego bardzo chętnie przypomnę sobie tę historię jeszcze raz, tym razem w wersji papierowej.

  4. She pisze:

    Książka, jak film, choć odrobinę okrojony jest cudowna. Cudowna na każdej stronie. I choć wole zaczynać od książki, a na filmie ewentualnie kończyć, to w przypadku przeminęło z wiatrem zrobiłam odwrotnie. Zwyczajnie nie sposob nie ogladac bylo takiego hitu jeszcze za dziecka. Ale plus był taki, ze czytajac przed oczami miałam twarze, moim zdaniem dobrane idealnie Vivienne, Clarka. To nie jest romans w czystej postaci… to kawał historii ubranej w słodko gorzka codziennosc. 🙂

  5. Miravelle pisze:

    Aż głupio mi się przyznać,że do tej pory tego nie czytałam. Koniecznie muszę to zrobić;)

  6. moonia pisze:

    Ostatnio widziałam fragment filmu, ale nie dane mi było obejrzeć go do końca. Słyszałam jednak wiele dobrych opinii na temat „Przeminęło z wiatrem”, a Twoja recenzja zachęciła mnie po raz kolejny. Z pewnością przeczytam. Tylko kiedy? 🙂

  7. Iliana pisze:

    Och „Przeminęło z wiatrem”! uwielbiam to 🙂 Pamiętam, że pisałam o tej książce w liceum w pracy maturalnej z polskiego… Scarlett jest genialną postacią i od pierwszych słów w książce ją polubiłam 🙂 Melania mnie trochę denerwowała, ale tak patrząc na całość była w porządku… Za to Ashley wydawał mi się dziwny od samego początku… Kiedy czytałam ją po raz pierwszy to wywarła na mnie ogromne wrażenie i pochłonęłam ją w kilka dni, później doczytałam jeszcze dalsze losy Scarlett, pisane już przez inną autorkę… A bodajże w ostatnią niedzielę albo poniedziałek leciał film w TV, więc oczywiście oglądałam 🙂

    Dziękuję bardzo za odwiedziny na moim blogu 🙂 Dodałam Cię do linków i odpisałam na Twoje komentarze 🙂
    Pozdrawiam :*

  8. miqaisonfire pisze:

    Ja niestety nie widziałam ani filmu, ani książki nie czytałam, ale chyba to nadrobię. Po tak pozytywnej recenzji jak Twoja, muszę przyznać, że jestem urzeczona 🙂

  9. bluszczyk pisze:

    Dwojra – o tak, jestem również przekonana, że ta książeczka byłaby idealna do twojej biblioteczki, polecam z całego serca, warto sięgać po takie klasyki, bo za każdym razem dostrzega się coś nowego. co do czytelników – mam cichą nadzieję, że będzie nas z roku na rok coraz więcej! 🙂

    Kasandra_85 – wiesz, początkowo także szukałam tej książeczki w twardej oprawie ale poszukiwania doprowadziły mnie do szału, bo nigdzie nie mogłam jej zdobyć. poprzestałam na oprawie miękkiej i w sumie nie robi mi to już żadnej różnicy, zbyt zajęta byłam „zawartością” książeczki ;))

    Cyrysia – o tak, film piękny, ale za to książka jeszcze lepsza! naprawdę warto się za nią zabrać 🙂

    She – z ust mi to wyjęłaś! filmem byłam tak oczarowana, że wspominałam go bardzo długo i wracałam do niego tak często jak mogłam, a potem trafiłam na książkę. też wolę najpierw książkę, a potem film ale w tym przypadku – tak jak ty – wcale nie żałuję, że wyszło inaczej. nie mogłabym sobie wyobrazić lepszej Scarlett niż Vivienne i lepszego Rhetta niż Clark Gable. mam ogromny sentyment do filmu, mimo że nie dorównuje książce 🙂

    Miravelle – mogę ci szczerze podpowiedzieć, że nie będziesz żałowała czasu spędzonego nad „Przeminęło z wiatrem”! 🙂

    Moonia – jak najszybciej, kochana, jak najszybciej hihi 🙂 znam ten problem – gdzie tu wcisnąć tę godzinkę na czytanie kiedy tyle obowiązków, a potem problem z wybraniem książeczki, bo przecież tyle wspaniałości czeka na odkrycie… 🙂

    Miqaisonfire – dziękuję za tak miłe słowa! 🙂 zachęcam do sięgnięcia po tę książeczkę, jestem pewna, że ci się spodoba 🙂

  10. bluszczyk pisze:

    Iliana – prawda, że Scarlett to postać wyjątkowa? 🙂 cieszę się, że książka też przypadła ci do gustu. właśnie czekam na przesyłkę z dwiema pozostałymi częściami, jedna właśnie o Scarlett, druga o Rhettcie, nie mogę się doczekać ;)))) mam nadzieję, że się nie rozczaruję!

  11. Iliana pisze:

    Ta książka o Scarlett jest bardzo fajna, natomiast o Rhettcie jeszcze nie czytałam, to jakaś nowość sprzed kilku lat bodajże… Tak, Scarlett jest wyjątkowa. Drugą taką ciężko znaleźć 🙂 Ale to dobrze, ona dodaje uroku tej książce. Gdyby główną bohaterką była np. Melania, książka nie byłaby tak fantastyczna… A we wcześniejszym komentarzu zapomniałam dopisać, że ubóstwiam Rhetta. Jest niesamowitym indywidualistą, totalnie wyjątkowym i czarującym… 🙂

  12. Dosiak pisze:

    Kiedyś tę książkę przeczytam, trochę obawiam się spotkania z klasyką, ale na pewno się przełamię 🙂

  13. giffins pisze:

    Zaaazdroszczę! Książka jest niesamowicie długa, ale bardzo chciałabym ją przeczytać, bo widziałam film, a ten był świetny 🙂 Też nie wiedziałam na początku, że powstał w oparciu o książkę, tytuł „Przeminęło z wiatrem” jest przecież powszechnie znany, ale wszyscy kojarzą go raczej jako film niż lekturę. Narobiłaś mi strasznej ochoty! Trochę bałam się po nią sięgać, bo koleżanka odradzała, ale tak czy inaczej przeczytam 🙂

    Pozdrawiam 🙂

  14. Larysa pisze:

    Powalająca recenzja, jest to jedna z moich ulubionych książek:)

  15. Klaudusia pisze:

    Jakie jest miejsce i rok wydania tej książki?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s